Takie tam refleksje

Każda moja notka na blogu ostatnio zaczyna się od – dawno mnie tu nie było…

no cóż.

Moim zamiarem nie jest przekształcenie tego bloga w blog o tematyce związanej bezpośrednio z polityką. Nie, takiego zamiaru nie mam, ale to co dzieje się ostatnio w obozach sobie wrogich; tz. opozycji i władzy rządzącej zmusza mnie do skreślenia kilku słów na temat tejże pierwszej, która to walczy o tolerancją wobec wszystkich grup społecznych, opowiada się za tym, by się wzajemnie się nie obrażać, manifestuje swoją pogardę wobec kłamstwa, chamstwa, nawołuje do pojednania narodu, nagle toleruje wśród swoich podobne zachowania jak te o które przecież wciąż postuluje. Daleka jestem od zaniechania krytyki wobec partii nam wciąż jeszcze rządzącej, od wskazywania jej błędów, kłamstwa, manipulacji, a także pogardy wobec myślących inaczej niż chcieliby tego nam wciąż panujący. Wolność słowa, wolność manifestacji swoich poglądów, prawo do pokojowej demonstracji, nadal jest naszym prawem. Ba, nawet obowiązkiem. Ale na litość boską nie zniżajmy się do poziomu naszych mniejszych braci, do pisowców. Jest tyle innych możliwości by zdanie swoje zamanifestować – takimi jak ironia, kpina, żart, ale wszystko to musi być na pewnym poziomie tak kultury jak i przyjętej za powszechne etyczne normy wzajemnego współżycia ludzi o różnych poglądach. Nie zniżajmy się do wzajemnego obrażania siebie, do plucia jadem, do tanich wyzwisk, niesmacznej pogardy. Naszą wyższością niech będzie kultura wypowiedzi, nawet tej negatywnej. Udowodnijmy, że nie jesteśmy chamską hołotą, ale ludźmi z którymi można dyskutować, można rozmawiać, a nawet można się sprzeczać. Pamiętajmy, iż każde -nie- ze strony nam przeciwnej zbliża nas do – tak. Ale wówczas tylko gdy zaniechamy wzajemnego obrażania się, natomiast spróbujemy rozmawiać, tłumaczyć, argumentować, ukazywać ich kłamstwa, przekręty w sposób dosadny, ale zawsze kulturalny i spokojny. Zawsze. Bez wyzwisk czy wylewania szamba na głowę. Taka powinna być nasza broń wobec tych co o kulturze wypowiedzi zapomnieli, z taką opozycją będę się identyfikować.

Powoli, metodycznie

Nie, nie zapadłam w sen zimowy. Jeszcze nie, chociaż czasami miałabym ochotę. Ot, przespać mniej korzystny czas. Od nowego roku, w drodze ku kolejnym dniom, lekkie wzniesienie, gdyż jeszcze to nie górka, ale idzie się trochę ciężej. Mam nadzieję że to chwilowe trudności. Nie narzekam, nie pospieszam, noga za nogą powoli, niemniej zdecydowanie, nawet z lekkim przytupem, idę ku temu co może jeszcze nastąpić.

Czytaj dalej

Z życzeniami

No i cóż mam Wam życzyć, by nie zabrzmieć jak tysiące podobnych, że spokojnych, radosnych, rodzinnych ??? Przecież to oczywiste, iż tego wszyscy sobie nawzajem życzymy. Jak co roku mówimy lub piszemy podobnie. I stajemy się dobrzy na tę chwilę, rodzinni, obsypujemy się nawzajem prezentami, rozmawiamy przy suto zastawionym stole w odświętnym ubraniu. Dlatego, aby nie powielać tych samych życzeń po raz kolejny, zastanawiam się czego Wam dzisiaj życzyć, by nieco odmienić ten utarty schemat. Każdy z nas zapewne o czymś marzy, czegoś innego oczekuje nie tylko w ten świąteczny czas. Dla jednych jest to szczęście rodziny, dla innych zrozumienie, niejednemu marzy się tylko ucieczka na ten czas od problemów, bywa, że marzenia są zgoła prozaiczne, jak prozaiczny jest kuferek stóweczek. Więc aby nie przedłużać i zabierać Wam tego cennego bądź co bądź czasu dodam dwa słowa od siebie. Niech każdemu spełni się to czego akurat w tej chwili pragnie, i niech te życzenia przetrwają nie tylko do przyszłego roku, ale znacznie dłużej. Niechaj rozbłyśnie świat wokół Was tysiącem migocących światełek radości, niech starczy pokarmu dla wszystkich i to nie tylko dla ciała, ale też i dla duszy. I niech te Święta będą takie o jakich marzycie od lat. Ponieważ dla jednych jest to pragnienie spędzenia ich u boku tego wymarzonego, dla innych na stoku, najczęściej w gronie rodzinnym, ale też bywa, że ktoś pragnie spędzić je w cichej oazie spokoju.

Zatem niech się Wam marzenie to spełni właśnie tego roku. I trwają do czasu, aż narodzą się nowe.

Na chwilowym przystanku

Robię się coraz bardziej stateczna, punktualna, poukładana, rozważna. Gdzieś pozostawiłam wszelkiego rodzaju szaleństwa na stacji – Przeminęło z latem. Mój pociąg właśnie dojechał do stacji – Spokój. Zagwizdał, sapnął i stanął. Lecz nie do twarzy mi z tą przewidywalnością uwieszoną u ramienia. Jestem ulepiona z tworzywa o nie takich kształtach jaki próbuje narzucić mi czas, ponieważ lubię różnorodny smak zmian, wszelakiego rodzaju małe lub większe szaleństwa, ruch, niepewność tego co przyniesie jutro.

Czytaj dalej

Zapomniany świat

Napotkałam w drodze w nieznane wieś, gdzie Bóg chyba nie zagląda tu już do żadnej zagrody, natomiast szwenda się zgarbiona, stara bieda od chałupy do chałupy. Wokół martwa cisza, która o nic nie prosi, nie narzeka, gdyż niewiele od życia natenczas oczekuje, jedynie pies ubłocony szczeka na obcych w nadziei, że zwróci ich uwagi na jego gruby łańcuch i za ciasną budę. Przy krętej, wyboistej drodze, niczym stara kobiecina z koszem jajek, rozłożył swe towary w skrzyniach przed wejściem wiejski sklep, w którym zapis w zeszycie zastępuje nierzadko środki płatnicze.

Czytaj dalej